<< back

Refleksja dnia...

2018-12-04 23:46:26

Rozumiem naprawdę różne gusta muzyczne (przez lata obracania się w tej materii można nauczyć się tolerowania wielu ciekawych rzeczy) i mogę powiedzieć za Wojtkiem Pilichowskim, że „mam na to papiery” - ale monotematyczność statystycznej grupy Polaków w kwestii uwielbienia muzyki chodnikowej, czyli de facto gówno-pochodnej określanej mianem disco-polo (lub często ostatnimi czasy rocko-polo) jest porażająca.

Przykre jest to, że nawet elity społeczeństwa pojmują muzykę tylko i wyłącznie przez pryzmat „oczu zielonych” i takiej czy innej „miłości w Zakopanem”, którą tańczy „ruda jak szalona”. Sytuacja niestety coraz bardziej powszechna – tam gdzie zbiera się nawet kilkunastu Polaków na luźnej imprezie, tam disco-polo jest pośród nich.

Nie ma się czemu dziwić, ponieważ wychowanie muzyczne w tym kraju wygląda tak, jak wygląda już od wielu lat i na żadne zmiany się nie zapowiada.

Dlaczego…?

Odpowiedź jest prosta .

Bo nikomu na tym nie zależy.

To właśnie dlatego w Polsce dzieci w szkołach muzycznych i ogniskach uczą się grać na gitarach w oparciu o program nauczania zatwierdzony do użytku w latach 70-tych ubiegłego wieku (gdzie była wtedy gitara jako instrument, znawcom tematu nie trzeba tłumaczyć).

To dlatego obecnie jak mała grupka trzech lub czterech Polaków zaczyna cokolwiek śpiewać efekt jest taki jaki najczęściej jest… czyli… hmm…. wrażliwe uszy zwijają się jak faworki (każdy przytoczy przykłady z własnego otoczenia – urodziny, okazje rodzinne, większe imprezy, itd.

O kościele już nawet nie wspominam, bo śpiewy ludu w świątyniach to kolejna historia.

To dlatego mamy zwyczajnie zbaraniałe muzycznie społeczeństwo, które zna tylko to, co mu się „podrzuci” (wszelkie media z internetem włącznie).

I tylko to akceptuje.

To straszne.

Dodam tylko, że do wyżej wymienionych refleksji skłoniła mnie impreza, która odbyła się w elitarnym miejscu okolic Pszczyny, które jak do tej pory kojarzyłem równie elitarnie pod względem muzycznym. Tym bardziej, że sam właściciel tegoż obiektu twierdzi, że (cytuję): „miejsce uszlachetnia”.

Tak wygląda pod względem muzycznym gust zdecydowanej większości naszego polskiego plemienia.

I to właściwie w tym wszystkim jest najbardziej przykre… 


<< back